Narodowe centrum tańca w Pantin pod Paryżem przypomina ogromny statek wyrzucony na brzeg kanału L`Ourcq w Pantin pod Paryżem. Taniec przez wiele lat we Francji tułał się po teatrach i operach nie mając własnego miejsca.

W 2004 choreografowie, tancerze, instruktorzy dostali do dyspozycji ponad 8 tys. metrów kwadratowych w budynku, którego historia liczy prawie pół wieku.

Niestety nie było mi dane  pozostać do wieczora, by uwiecznić ten fantastyczny budynek, dlatego prezentuje poniżej zdjęcie innego autorstwa.

fot: Xavier i Pierre Testellin Bourdis

Tancerze nawet nie wiedzą, że w jedną z sal w których ćwiczą obecnie znajdował się zajmował sąd rejonowy, w dzisiejszym holu mieścił się komisariat policji, a w sali widowiskowej działał urząd skarbowy.

Zbudowany w roku 1972 gmach o włos uniknął wyburzenia. Ocalał dzięki procesowi noszącego nazwę rehabilitacji. Gdy kogoś rehabilitujemy, doceniamy go po okresie zapomnienia lub niełaski, kładąc kres krytyce i pogardzie kierowanej przeciw niemu.

Budynek który przestał być potrzebny zwykle się wyburza, czasem jednak szuka się dla niego nowych zastosowań chcąc go zachować jako świadectwo przeszłości.

Pierwotnie w tych murach mieściło się centrum administracyjne Pantin. Już w latach 60-tych XX wieku komunistyczny mer miasteczka postanowił zebrać w jednym gmachu wszystkie instytucje państwowe takie jak: zakład ubezpieczeń społecznych, urząd pracy, sąd, urząd miasta, związki zawodowe, urząd skarbowy, policja, inspekcje pracy, komisariat policji, areszt, kostnice, archiwum itd.

Pod zabudowę wybrano wąską działka trójkątną, która mieści się w pobliżu ratusza i zabytkowego zespołu młynów nad kanałem L`Ourcq . Budowa centrum administracyjnego miła być największą inwestycją w dziejach miasta.

Zlecenie i wolną rękę otrzymuje czterdziestoletni Jacques Kalisz, który jeszcze nie obronił dyplomu w szkole architektury i niczego nie zbudował, ale sympatyzuje z marksistowskimi teoriami. Jacques Kalisz przez 10 lat tworzy nowy symbol miasta.

Gmach ma dwa oblicza. Od strony kanału przypomina wielki parowiec o długości 150 metrów. Od strony miasta odzwierciedla społeczne ambicje mera i architekta. Naznaczony jest głoszoną przez postępowych utopistów ideą miasta w mieście wzniesionego dla wszystkich, by razem żyło się lepiej.

Zdaniem Kalisza zaangażowanie polityczne powinna wyrażać sama forma budynku, którą przeciwstawia klasycyzującej bryle pobliskiego ratusza. Centrum administracyjne Pantin jest najdoskonalszym przykładem architektury brutalistycznej we Francji. Kompozycja elewacji nie wynika z zuchwałości architekta, lecz odzwierciedla organizację przestrzeni wewnątrz budynku.

„Wszystkie siedziby instytucji przypominają architekturę XVIII i XIX wieczną. Zamiast małpować wzorce burżuazyjne lepiej się od nich oderwać. Wiedziałem, że zwyczajni obywatele tego nie rozumieją. Centrum administracyjne miało być manifestem. Podsunąłem je ludziom pod nos mówiąc robię to w Waszym imieniu. Robię to w waszym imieniu, Dla waszego dobra odrzucam mieszczańską estetykę. Kontestując ten świat musimy wymyśleć nowy sposób walki za pomocą architektury i sztuki „.

Walka Jacques Kalisza wpisuje się w nurt brutalizmu, który pojawił się w architekturze w latach 50-tych XX wieku, jego prekursorem był brytyjski projektant Peter Smithson, a nazwa wzięła się od określenia wypracowanego przez francuskiego architekta pochodzenia szwajcarskiego – Le Corbusiera „béton brut” oznaczającego surowy, nieuszlachetniony beton.

Brutalizm preferuje masywne zgeometryzowane bryły o czystych formach w otwartym sprzeciwie wobec architektury malowniczej, akademickiej i zapatrzonej w przeszłość. Nazywany szyderczo estetyką magazynów stał się stylem w którym liczy się prawda konstrukcji, siła wyrazu nieuszlachetnionych materiałów i gwałtowność form.

Również w Polsce mamy do czynienia z tego typu architekturą, której najlepszym przedstawicielem jest katowicki dworzec PKP powstały w latach 1966 -72, kiedy to brutalizm w Europie był już na wymarciu.

Centrum administracyjne Pantin jest najdoskonalszym przykładem architektury brutalistycznej we Francji. Kompozycja elewacji nie wynika z zuchwałości artysty, lecz odzwierciedla organizację przestrzeni wewnątrz budynku. Rozmieszczeniem w jednym gmachu ponad 30 różnorakich instytucji stanowiło niezłą łamigłówkę dla architekta zwłaszcza, że są one niezależne od siebie i wymagają pomieszczeń różnej wielkości odpowiednich dla swoich funkcji.

Architekt miał pełną swobodę przy rozwiązywaniu tego rebusa. W jednej części budynku zgrupował urzędy związane z kontrolą skarbówkę, sąd i komisariat. Służby socjalne i związkowe umieścił na drugim końcu , gdzie zewnętrzne schody od strony centrum miasta mogą służyć działaczom za trybunę. Urzędy państwowe wspomagające policje i wymiar sprawiedliwości znalazły się na tyłach z widokiem na stare magazyny.

Trudno o większy kontrast architektury z otoczeniem.

Jacques Kalisz:

„Żeby otrzymać pozwolenie na budowę narysowałem prostą klasyczną fasadę z kolumnami. Obawiałem się, że w innym razie formalności nigdy się nie skończą. Mając pozwolenie przerobiłem cały projekt. Budziłem się w nocy i szkicowałem sobie na nodze figury, a jeśli pomysł był dobry siadałem do kreślenia. Tak powstały elewacje”.

Ich wygląd całkowicie odchodzi od modnej wówczas gładkiej ściany kurtynowej, którą powszechnie stosowano w biurowcach. Walcząc z banałem architektury lat 70 Kalisz poprzebijał elewację wysuwając cześć pomieszczeń na zewnątrz przed lico budynku. Nadwieszone bryły podkreślił potężnymi balkonami . Następnie dodał betonowe osłony o formach inspirowanych sztuką astecką. Nazwał je totemami. Sygnalizowały położenie najważniejszych instytucji w gmachu.

Architekt chciał, by dziecko spacerując nad kanałem mogło bez trudu rozpoznać okna biura, gdzie pracuje jego mama czy tata. Piękna idea, ale wątpliwe, by jakiekolwiek dziecko ją zrozumiało.

Od ulicy centrum administracyjne wygląda zupełnie inaczej. Mariaż szkła i betonu wyróżnia fasadę z głównym wejściem, które zaskakuje minimalistyczną skromnością. Składa się z dwojga drzwi dyskretnie wpasowanych w kompozycję szklanych tafli. Na ścianie budynku zwanego przez architekta pałacem ludowym tworzą one zgeometryzowaną sylwetkę człowieka.

Szkło zastosowane w elewacji służy nie tylko względom dekoracyjnym, przede wszystkim wpuszcza światło do wnętrza, które kryje niespodziankę – 10 000 ton betonu.

Hol wejściowy wypełnia monumentalna klatka schodowa zawieszona na ponad 18 metrach przebija budynek na całej wysokości. Ten brawurowy wyczyn architekta już sam w sobie jest dziełem pomnikowym. Zaskakujące proporcjami efektowne schody stoją na drodze do wnętrza budynku. Historia architektury nie zna niczego podobnego.

Oryginalne rozwiązanie komunikacyjne powstało z połączenia dwóch węzłów komunikacji pionowej schodów i rampy. Monumentalne podwójnie zabiegowe schody miały podkreślać znaczenie instytucji powołanych do służby w sprawach obywatelskich, ale ambitny plan nie spotkał się ze zrozumieniem.

Mistrzowska koncepcja Kalisza nie mogła dorównać reprezentacyjnym klatkom schodowym château de Chambord – największym z zamków w dolinie Loary lub paryskiej operze. Tędy nikt nie udawał się na spektakl. Schody prowadziły na komisariat, do urzędu pracy, lub do sądu. Gdy budynek oddano do użytku nikt ich nie docenił. Niektórym nawet kojarzyły się z wejściem na szafot.

Dziś inaczej patrzy się na ten wspaniały przykład brutalizmu, lecz w latach 70-tych XX wieku użytkujący go pracownicy i interesanci nie umieli się w nim odnaleźć. Przeszkadzała im monumentalność gmachu, przesadny rozmach i nieludzie proporcje. Centrum administracyjne okazało się też niefunkcjonalne z powodu zbyt wysokich pomieszczeń i dużych przestrzeni pozbawionych ścian działowych. Doskwierał brak izolacji termicznej i akustycznej. Surowy beton w ogromnych wnętrzach wzmacniał każdy szmer.

Architekt chciał, by budynek przypominał pałac, ale codzienne życie biurowe wydawało się być piekłem. Z czasem urzędnicy dostosowali miejsca pracy do swoich potrzeb powierzchnie. Dostawili ścianki działowe, podwiesili niższe sufity i zasłonili Beton wykładzinami i tapetami. Kolejny raz okazało się, że nie można uszczęśliwić ludzi wbrew ich woli.

Zaledwie 20 lat po oddaniu gmachu do użytku kolejne instytucje jedna po drugiej opuszczają go. Mieszkańcy Pantin marzą o wyburzeniu rudery.

Władze pozbywają się kłopotu oddając ją w 1998 roku za przysłowiowego franka ministerstwu kultury na przyszłe narodowe centrum tańca.

Kalisz stanowczo przeciwstawia się pomysłowi rehabilitacji budynku. „Nie zgadzam się by ktoś tknął chociażby elewacje. Nie poprawia się wiersza Baudelaire”. Grozi procesem za naruszenia praw autorskich. Wszystko na nic zostaje ogłoszony konkurs na projekt narodowego centrum tańca. W murach dawnego centrum administracyjnego.

Życie weryfikuje polityczne i architektoniczne utopie. Budynek musi zmienić całkowicie swoje przeznaczenie. Przekształcając się z miejsca pracy urzędników państwowych w ośrodek kultury, gdzie tworzy się i ogląda przedstawienia. Idą nowe czasy.

W konkursie zwyciężają Claire Guieysse i Antoinette Robain. To ich pierwszy tak duży projekt.

Dosyć długo pracowałyśmy nad tym , żeby poznać adoptowany budynek tak, jak gdybyśmy same go zaprojektowały. Własny projekt zna się na pamięć, pracując nad budynkiem istniejącym trzeba go odkryć i osiągnąć taką samą zażyłość żeby móc w nim coś zmienić nie podporządkowując mu się.

Guieysse i Robain nie chciały zmieniać projekcie Kalisza wszystkiego. Postanowiły zachować konstrukcję budynku w niezmienionym stanie. Radykalną metamorfozę programową gmachu zamierzały przeprowadzić bez zacierania jego historii, bez wyburzeń, bez wylewania betonu na nowo.

Studia tańca sprawiają wrażenie, że po prostu wsunęły się do istniejących wnętrz, jakby projektantki tylko wstawiły nowe wyposażenie do dawnego sądu, biura, czy urzędu. Wprowadzając nowy program przekształciły dawne miejsca pracy administracji państwowej w przestrzeń działań artystycznych i kulturalnych.

W budynku miało się znaleźć 11 sal treningowych, foyer, garderoby, mediateka, sale wystawowe i wykładowe, biblioteka oraz pomieszczenia administracji. Wystarczyło to jak najlepiej rozmieścić to wszystko w obrębie istniejących murów. Administrację umieściły ma końcu gmachu. Salę prób w jego sercu. Na tyłach w byłych pomieszczeniach sądu , policji i urzędu skarbowego ulokowały trzy otwarte studia dla publiczności.

Podporządkowały nowe funkcje budynku jego architekturze nie odwrotnie, ale nie wszystko było takie proste.

Największe studio tańca miało powstać na dawnym parkingu komisariatu. Także w tym przypadku projektantki nie chciały naruszać, ani unieważniać żadnej z decyzji swego poprzednika. Parking był podwórkiem częściowo otwartym, musiały go zabudować pozbawiając dostępu światła dziennego zgodnie z potrzebami sali widowiskowej. Zamiast zalewać betonem istniejący szkielet wprowadziły czarne aluminiowe płyty. Kontrastem barw i faktur podkreśliły swoją ingerencję.

Po przekształceniu parkingu w czarną skrzynię należało dodać wyposażenie niezbędne dla miejsca spektaklu : amfiteatralną widownie, scenę, reżyserkę, oświetlenie, kurtynę.
Przez ogromny szacunek dla pracy Kalisza, projektantki przestrzegał zasady, że każdą zmianę jaką wprowadzają można cofnąć. W razie potrzeby wielkie studio bez trudu można rozebrać i odtworzyć parking. Na razie nie ma o tym mowy.

 

 

ADRES

www.cnd.fr

  •  1 Rue Victor Hugo,
  •     93500 Pantin, Francja
  •     Tel. +33 1 41 83 98 98
  •     Architekci:. Atelier Robain Guieysse
  •     Zleceniodawca: Ministerstwo Kultury i Komunikacji
  •     Budżet: 1,3 mln €
  •     Lokalizacja: Pantin (93), Francja
  •     Powierzchnia nudynku: 8980 m2
  •     Oddano do użytku w październiku 2004 r.
  •     Zwycięzca projektu Srebrny Uchwyt 2004